Felietony

Blog programisty. Po co programista bloguje?

blog programisty

Wielu mogłoby się zastanowić po co tak właściwie programista miałby prowadzić bloga. Przecież z pewnością ma tyle obowiązków i zajęć, a miałby jeszcze poświęcać swój drogocenny czas na pisanie jakże wyczerpujących wpisów? To wcale nie musi tak wyglądać. Opowiem wam co mnie podkusiło do założenia bloga oraz co mnie obecnie do prowadzenia go motywuje.

Blogowanie formą nauki?

Ależ oczywiście! Właściwie rozwijanie swoich umiejętności poprzez blogowanie było głównym czynnikiem, który popchnął mnie do założenia bloga. Pisanie na temat matury z informatyki, algorytmów miało na celu przede wszystkim utrwalenie mojej wiedzy. Znam się na tym, ale nie zaszkodzi sobie przypomnieć. Taka tam powtórka. Oczywiście zawsze dobrze jest pomóc komuś jeszcze. Pozytywny feedback ze strony czytelników, obcych mi w zasadzie ludzi, jest szalenie satysfakcjonujący. Napędzi i motywuje.

W dalszym ciągu zakładam opisywanie postępów w swojej nauce. zarówno tej zdobywanej na studiach, jak i tej nabywanej na własną rękę. Myślałem nawet o jakimś nieoczywistym tutorialu, ale nic nie obiecuję.

Budowanie portfolio.

Póki co zaliczam się do grona młodych programistów, a właściwie to nawet hobbystów bez komercyjnego doświadczenia. Głupotą błoby udzielanie rad ludziom doświadczonym, pracującym w tym zawodzie. Wpisy typu „Jak się przygotować do rozmowy kwalifikacyjnej” itp. to też nieporozumienie w moim przypadku skoro nic o tym nie mam prawa wiedzieć. Nie wymądrzam się na tematy, o których nie mam pojęcia.

Wiem za to, że pracodawca lubi zajrzeć w dotychczasowe poczynania kandydata na dane stanowisko. Po to właśnie tworzone są portfolia. Żeby pokazać, pochwalić się swoim kodem. Żeby zainteresować swoimi projektami. W ten sposób można dowiedzieć się wiele o programiście. Bodajże Linus Torvals powiedział:

Talk is cheap. Show me the code.

Budowanie swojego portfolio, cegła po cegle, jest drugą rzeczą, która zmotywowała mnie do stworzenia bloga. Póki co mój blog = moje portfolio nie jest zbyt dobrym źródłem wiedzy o mnie, ale po kilku latach regularnego tworzenia treści, moje miejsce w sieci pełne będzie udokumentowanych projektów i opisanych problemów. Ktoś z zewnątrz spojrzy na to i powie: „Hmmm okej, koleś zna się na tym i na tym, a tutaj trochę mu brakuje”. Dwa miesiące temu pomyślałem sobie, że budowanie portfolio warto zacząć już teraz. Ty też o tym pomyśl.

 

Blog programisty jako hobby.

Nie ukrywajmy. Blogowanie trzeba lubić. Zanim sprawicie sobie domenę, hosting i poświęcicie masę czasu na przygotowanie layoutu bloga, trzeba zastanowić się, czy w ogóle jesteśmy w stanie regularnie rozwijać content bloga. Jeżeli czujesz, że może być z tym kłopot to najlepiej zrobisz odpuszczając sobie. Naprawdę szkoda zachodu. Po wpisaniu frazy „blog programisty” czy też „blog programistyczny” w wyszukiwarce , wyskoczy nam masa stron z wynikami wyszukiwania. Szkoda tylko, że zdecydowana większość blogów, które znajdziemy w ten sposób jest od dłuższego czasu martwa. Nic się tam nie dzieje. W blogowaniu ważne jest zdobycie pewnej rutyny, regularności. Pisać należy systematycznie. Niecodziennie, ale systematycznie.

Sprawa najważniejsza: pisz często, ale nie pozwól sobie myślec o pisaniu jako o obowiązku. Jeśli wydaje nam się, że musimy napisać wpis, wstawić coś to automatycznie nam się tego odechciewa. Trzeba to polubić i najlepiej nie nastawiać się na sukces. Nie ma wtedy ryzyka, że się rozczarujemy.

Lepiej zaliczać się do niektórych, niż do wszystkich.

Nie pamiętam kto powiedział te słowa. Może to był jakiś polityk, papież, a może Yennefer z Vengerbergu. Mniejsza z tym. Podpisuję się pod tą sentencją obiema rękoma. Niewielki odsetek programistów prowadzi bloga, a szkoda, bo poza tymi oczywistymi korzyściami (jak nauka i tworzenie portfolio właśnie) istnieje kilka mniej oczywistych. Pierwsza myśl, jaka przychodzi mi do głowy to rozpoznawalność. Na fejm sam specjalnie nie liczę. Nie zakładam, że kiedyś będę popularny. Ale weźmy na przykład takiego Maćka Aniserowicza. Blogger prowadzący szkolenia. Firmy (z tego co mówił) same się do niego zgłaszają. Wszystko dzięki budowanej przez lata marce. Nic tylko przyklasnąć. Sumienne blogowanie przez lata procentuje i najzwyczajniej w świecie wysiłek w to włożony może się opłacić.

Kolejną korzyścią są znajomości. Komentując wpisy innych blogerów lub korespondując z własnymi czytelnikami można nawiązać stosunki z bardzo ciekawymi ludźmi i kto wie, czy nie wyjdzie z tego coś dobrego.

$$$$$$$

Uważam, że na starcie takimi rzeczami jak reklamy, sponsorzy, […], jednym słowem pieniędzmi, nie warto sobie zaprzątać głowy. Po kilku latach to może i tak, ale jeśli zakładasz bloga z myślą o realnej kasie to przejrzyj na oczy. Początkowo pod względem finansowym raczej się traci, bo przy zerowych przychodach trzeba pomyśleć o hostingu i domenie (można też korzystać z darmowych), a do tego tracimy nasz cenny czas. Z blogiem lepiej wystartować z kilku wyżej wymienionych powodów, aniżeli dla mamony :/.

 

To tyle jeśli chodzi o prowadzenie bloga z mojego punktu widzenia. Chętnych zapraszam do spróbowania. Jeśli masz swoje miejsce w sieci to chętnie zajrzę :).