studia informatyczne - podsumowanie II roku

Studia informatyczne – podsumowanie II roku

Przed rokiem umieściłem na blogu swoje podsumowanie I roku spędzonego na studiach informatycznych. Czas leci i obecnie studiuję już na trzecim roku zatem najwyższy czas opisać jak minął mi drugi rok spędzony w murach uczelni. Podobnie jak poprzedni wpis w tym temacie, ten też jest w oczywisty sposób subiektywny.

W momencie publikacji tego wpisu jestem na trzecim roku studiów na kierunku Informatyka na Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie. Nie owijając w bawełnę – po prostu nie dostałem się na tutejszą politechnikę jak z resztą większość studentów na mojej uczelni 😉 Nie ma to jednak większego znaczenia, ponieważ postaram się stawiać tezy odpowiadające realiom na wielu polskich uczelniach. Organizacja na WAT często kuleje ale sam poziom jest zbliżony do poziomu chociażby lokalnej politechniki (bazując na dyskusjach ze znajomymi).

Drugi rok implikuje brak oczekiwań wobec studiowania

Można powiedzieć, że przed rozpoczęciem studiów miałem nieco błędne wyobrażenie na ich temat. Pierwszy rok brutalnie sprowadził mnie na ziemię o czym możecie przeczytać we wpisie sprzed roku. Niemniej uważam, że mogłem pozostać w tej niewiedzy dłużej czego perspektywa jest dość przerażająca. W związku z tym nie miałem już żadnych oczekiwań wobec studiów. Nie liczyłem na osiągnięcie faktycznych umiejętności, tylko na to czym naprawdę charakteryzują się studia informatyczne co jest ich niewątpliwą zaletą. Mianowicie chodzi o możliwość „liźnięcia” wielu tematów, co jest szczególnie przydatne dla osób, które nie mają jeszcze wybranego konkretnej ścieżki rozwoju na drodze do bycia specjalistą w swojej domenie.

Szerokie spektrum tematów jest również przydatne dla osób uczęszczających na etapie szkoły średniej do liceum a nie technikum informatycznego. Sam uczęszczałem do technikum i uważam, że przedmiot pokroju Systemy Operacyjne (nazwa przedmiotu może się różnić na poszczególnych uczelniach) gdzie uczyliśmy się różnic między systemami operacyjnymi, meandrów systemów plików czy działania procesów, może być szczególnie przydatny dla byłych licealistów. Oczywiście tylko dla tych bez praktycznego doświadczenia w chociażby korzystaniu z Linuxa.

Niespodziewane zaskoczenie

Brak oczekiwań na studiach jest o tyle dobry, że można zostać pozytywnie zaskoczonym. Tak było w moim przypadku w minionym roku akademickim. Wśród zajęć nudnych i w dużej mierze nieprzydatnych były też przedmioty typu Programowanie Współbieżne czy w szczególności Inżynieria Oprogramowania, które w pewnym stopniu pokrywały się z moimi obowiązkami w pracy. Oczywiście spora część teorii w dalszym ciągu pozostała dla mnie nieprzydatna w przypadku Programowania Współbieżnego, ale co ciekawe jeden z poznanych na zajęciach algorytmów (algorytm piekarniany dla zainteresowanych) wykorzystałem w pracy do synchronizacji wątków. Jestem pewny, że na własną rękę albo nie znalazłbym tego rozwiązania albo potrwałoby to znacznie dłużej.

Po raz kolejny to z pewnością kwestia osobistych preferencji i umiejętności, ale nie można powiedzieć, że nie da się znaleźć niczego interesującego na studiach. Przy czy zauważam, że bardziej interesują mnie przedmioty, na których temat już coś wiem. Nie zdarzyło się tak, abym zainteresował się czymś na wskroś obcym dla mnie.

Studia informatyczne – projekty

Pierwszy rok upłynął raczej pod znakiem zadań z matematyki i w mniejszej części z elektroniki i fizyki. Nie moja bajka. Czasami należało oddać jakiś mniejszy program na ocenę, ale z pewnością nie można było nazwać ich projektami. Tymczasem na drugim roku ilość projektów wzrosła na tyle gwałtownie, że właściwie na większości przedmiotów do zrealizowania był projekt będący integralną częścią zaliczenia przedmiotu. Osobiście lubię rygor i pewnego rodzaju przymus do pracy nad czymś, ponieważ to bardzo prosty sposób, aby zmotywować do jakiejkolwiek pracy. Nawet jeżeli ta praca będzie nieefektywna i sam rezultat będzie mizerny to już samo wykonanie praktycznego projektu sprawia, że nabywamy podstawowych umiejętności w danej dziedzinie. Pewnego obycia.

Polecam aktywnie współpracować ze współtowarzyszami niedoli, czyli ze znajomymi na studiach, ponieważ często zdarza się, że będąc dobry w jednym temacie można pomóc komuś innemu, licząc na to, że ta osoba odwdzięczy się tym samym w momencie, kiedy to my będziemy potrzebowali pomocy, w którymś z przedmiotów. Na tej zasadzie z jednym z moich kolegów pomogliśmy sobie na zasadach barteru w pracy nad projektami. Czysty profit.

Studia dzienne a praca zawodowa

Od początku zeszłego roku akademickiego pracuję zdalnie jako programista dla zagranicznej firmy. Przyszło mi godzić pracą ze studiami w formie stacjonarnej, więc wielokrotnie nie było lekko. W szczególności pod koniec semestrów, kiedy to ewentualne zaległości się nawarstwiały i kiedy to rosła liczba zaliczeń. Na szczęście mój pracodawca był na tyle elastyczny, że mogłem pracować nie tylko zdalnie, ale też asynchronicznie, więc mogłem dopasować sobie godziny pracy do okienek i dni wolnych co jest niewątpliwą zaletą. Na wykłady nie chodziłem.

W ten sposób przez cały rok akademicki byłem w stanie wypracować w każdym miesiącu od 80 do 100 godzin z tym, że przyznam szczerze nie zawsze byłem wyspany, ponieważ nieskutecznie próbowałem pogodzić ze sobą wiele rzeczy. Jednak z autopsji mogę powiedzieć, że posiadając rzetelne źródła informacji na studiach można spokojnie wyrobić 80 godzin pracy bez zarywania nocek zachowując przy tym życie towarzyskie i czas na naukę. Do tego średnią utrzymałem na poziomie mocno powyżej 4.

Tak sytuacja ma się w przypadku wygodnej, zdalnej i przede wszystkim asynchronicznej pracy. Do tego tematu jeszcze wrócimy żeby zastanowić się czy praca zdalna dla Junior Developera, aby na pewno jest dobra. Tymczasem wróćmy do tematu pracy w kontekście studiów. W przypadku, gdy pracodawca wymaga od nas obecności w biurze może być ciężko wyrobić satysfakcjonującą ilość godzin, ale mimo to warto, ponieważ doświadczenie, które z pewnością można zebrać jest nieocenione. Mam znajomych, którzy w ten sposób pracowali na drugim roku studiów i z pewnością sobie chwalą.

Studia informatyczne podróżowanie
Studia dzienne utrudniają podróżowanie. Na zdjęciu z przypadkowym plakatem.

Przejście na studia zaoczne

Pomimo tego, że sam mogę pracować asynchronicznie to zdecydowałem się przenieść na studia zaoczne, ponieważ stacjonarna forma studiów (szczególnie biorąc pod uwagę niepowtarzalny plan na mojej uczelni) i praca powodowały, że nie mogłem sobie ustalić niczego na kształt codziennej rutyny, a ponadto mam problem w przypadku, gdy potrzebuję w celach firmowych gdzieś wyjechać. W niedalekiej przyszłości opublikuję wpis z porównaniem studiów zaocznych i dziennych.

Podsumowanie

Można zatem powiedzieć, że studia uczą Cię podstaw na wiele tematów, ale w momencie, gdy ktoś przez cały czas studiów polega wyłącznie na nich to jest w czarnej d***, ponieważ wówczas nie jest specjalistą w absolutnie niczym. Trzeba równolegle pracować nad jedną konkretną specjalizacją, powołując się na myśl Thomasa Huxley’a:


Try to learn something about everything and everything about something

Niemniej nadal nie uważam, aby studia były czymś niezbędnym do pracy jako programista. Można zostać prawdziwym specjalistą ucząc się na własną rękę. Jeżeli masz swoje sposoby na to jak to osiągnąć lub masz swoją opinię na temat studiowania informatyki to uderzaj śmiało w komentarzach 🙂

You Might Also Like
Dodaj komentarz